Długo się zastanawiałam nad jego zakupem, bo mała fanką jedzenia karmy nie jest. Były dwie możliwości: albo zabawka przypadnie do gustu i dzięki niej karma stanie się choć trochę atrakcyjniejszym kąskiem albo trud związany z jej zdobyciem jeszcze bardziej Milkę zniechęci. A psica ma fazy, że i trzy-cztery dni potrafi nie spojrzeć na miseczkę.
Zmotywowana dużą ilością pozytywnych opinii i nutką ciekawości (:P) zamówiłam zabawkę. Przybyła do nas wraz z całym standardowym zamówieniem czyli jedzonkiem dla świń i kilkoma paczkami suszków (oj mają dziewczyny radochę ;)) na wieczór przed wigilią.
Zainteresowanie Milki kongiem przeszło moje oczekiwania i utwierdziło mnie w przekonaniu, że zabawki to jest coś co mój pies uwielbia. Może nie zjada jeszcze tyle ile bym chciała, ale podczas zabawy na pewno smakuje lepiej i trochę jedzonka dzięki temu do brzuszka trafi.

Tydzień przed świętami spędziłyśmy razem u babci :). Mila zadowolona, bo na podwórku miała towarzysza. Wokoło same lasy i jak pańcia wróciła wcześniej ze szkoły albo lekcje jej się urwały i szła na później, to wyruszałyśmy na spacery. Naszym ulubionym miejscem są tzw. brzózki, czyli tak jak widać na poniższym zdjęciu, droga przy której po obu stronach rosną brzozy :). Niestety pogoda teraz nie sprzyja robieniu zdjęć w tygodniu. Podczas spacerów przed szkołą- ciemno, jak już z niej wrócę znowu jest ciemnica...
Teraz znowu wyjeżdżamy, może uda nam się odkryć jakieś kolejne fajne miejsce..? :D
![]() |
| Agility ćwiczyć można wszędzie ;) |
















