Naszła mnie ochota na upieczenie ciasteczek. Z przeznaczeniem dla Milci, ale takie, żebym i ja mogła spróbować. Dlatego stanęło na marchewkowych :)
Nie wyszły jakoś niesamowicie smaczne (wg mnie, Milka ma inne zdanie :P) i trochę gumowate (chociaż dzięki temu łatwo jest je podzielić), ale patrząc na to ile kosztowały nas wysiłku i czasu, nie ma się czemu dziwić :D Najważniejsze, że Milce smakują :)
"Mamo! Ja muszę tamto ciasteczko! No popatrz, ono się do mnie uśmiecha... :> Prooooszę!! Inaczej będę smutna :( Nie chcesz tego! Daj ciasteczko! Zlituj się nad biednym pieskiem"
Ale przejdźmy do konkretów :D
Ciasteczka marchewkowo- owsiane :)

- trzy małe marchewki (lub dwie większe)
- jajko
- pół szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej- żeby było zdrowiej ;)
- szklanka płatków owsianych
Marchewki zetrzeć drobno na tarce. I tak naprawdę to cała filozofia naszych ciasteczek ;p. Startą marchewkę wymieszać z resztą składników i formować w dowolne kształty na blaszce wyłożonej uprzednio papierem do pieczenia. Wsadzić do piekarnika nagrzanego na ok.180 stopni i po 10-15 minutach będą gotowe! :D
Milka-kucharka poleca!
Kocham tego psa i to zdjęcie :D Jak tylko na nie patrzę, to nie umiem się nie uśmiechnąć :)
"Jak nie dasz ciastek, to będę krzyczała!"
Pozdrawiamy! :)